O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

tym jak opowieść przeszła, zabulgotało...
Regulamin działu
Tutaj bitki po czytelnianych opowieściach:
  • Chcesz ocenić którąś z opowieści - idź do tytułu w czytelni skomentować.
  • Tu dyskusję rozpoczyna odpowiedź na komentarz w czytelni.
  • Zarejestrowani mogą mieszać do się szermierki swobodnie.
  • Poza tym, proszę się szanować i nie mizdrzyć.

Wtręt który zawsze u góry

Postwklejają sponsorzy bez względu na porę

Awiacja użytkownika
Sponsorzy
Plotkarze
 

O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez Anonim » 19 lis 2009, o 21:09

O smaku spaghetti z plasteliny pisze Bartosz Kowa w komentarzach po opowieści O Lechu, Czechu i Rusie:
Wokół fabuły więcej niż w niej samej. W dialogu zapytanie od odpowiedzi dzieli czasem taki opis, że nie spamiętasz czego tyczy rozmowa. Ważąc do tego, że opisy wcale kwieciste. Przewijam drugą stronę i dalej nie wiem gdzie, po co ta podróż - spodziewam się z tego wielkiej tajemnicy która ma wciągać, ale nic nie daje powodu się ciekawić. Dobrnąwszy do połowy jest zdanie: szukają miejsca do osiedlenia - akcja się zaczyna: Rus zsiada w taki sposób z konia, Czech idzie się wysikać, Lech opiera się o taki konar. Dalej akcja z kopyta, 10 lat podbojów dzikich plemion w zdaniu. Kurcze, słabo. Mogłaby to być wspaniała odświeżona legenda o Lechitach, ale jeszcze nie jest.
Autorze sprawdź tutejszy tekst \"Wróżbicha\", jest wiele dłuższy lecz czyta się go lżej.

UWAGA: Chcesz ocenić opowieść - wróć do treści i dodaj nowy komentarz. Odpowiedz tutaj, gdy interesuje Cię dyskusja w temacie.
Anonim
 
Posty: 15
Dołączył(a): 12 wrz 2008, o 18:38

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez ubique » 19 lis 2009, o 21:15

Niech nikogo nie zwodzi wysoka czytelność tekstu - ona wynika z faktu, że tytuł jest lekturą dla szkoły podstawowej. Szkolniaki odnajdują go w Internecie, co widzę po statystykach oglądalności stron czytelni (widzę co ludzie wpisują w wyszukiwarkach żeby tu trafić), jako wsparcie dla lekcji szkolnej.

Domyślam się, że jak już trafiają do Czytelni na tekst M.Dolaty, to pierwsza strona, i szok, że następne! Uciekają gdzie pieprz rośnie. Prawdopodobnie trafiają ostatecznie do jednego z zachowanych pierwowzorów legendy na stronach gminy Gniezno.

Może M. pomyśli nad skróceniem lub modernizacją tej popularnej opowieści (od przeróbek tych popularnych zawsze dużo się wymaga).
Avatar użytkownika
ubique
Administrator
 
Posty: 213
Dołączył(a): 11 lis 2007, o 19:32
Lokalizacja: Gdynia

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez lifaen » 26 lis 2009, o 18:54

Może M. pomyśli nad skróceniem lub modernizacją tej popularnej opowieści (od przeróbek tych popularnych zawsze dużo się wymaga).


A i owszem, bo to już dość stary tekst i w zamierzeniu był to swoisty eksperyment w moim wykonaniu, który jak widać zbyt dobrze nie wyszedł. Żeby nie straszyć ludzi, to postaram się albo zedytować, albo w ogóle usunąć ten tekst. :D
Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.

Czas pogardy
Avatar użytkownika
lifaen
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 sie 2008, o 21:31

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez ubique » 28 lis 2009, o 21:40

Lifaen, chyba przez specjalny wzgląd na Twoje zapędy do odbierania tego, co już dane, zapiszemy w tworzonym regulaminie, o roszczeniu do statusu autora, bo usunąć treści zabronić nie możemy, jest własnością wspólną Internautów z dniem publikacji (Ty osobiście możesz, w ostateczności).

Wiec coś takiego: Kiedy autor publikuje swoją pracę winien mieć na uwadze, że istnieje możliwość publicznej krytyki jego działa przez innych (w granicach oczywiście rozsądku i poszanowania osoby. Niestosowności zgasza się redaktorowi ikoną "wykrzyknika" przy komentarzu). W związku z tym Autor nie będzie publikował dzieł niedokończonych, lub takich które zdejmował z publikacji gdy tylko pojawią się bardziej krytyczne, lub nawet mniej pochlebne opinie, albo gdy najdzie go nieuzasadniona ochota usunięcia (tekst może być przywrócony z pamięci, a autorowi być zablokowana możliwość edycji działa już opublikowanego).
Trzeba to tylko jeszcze spakować w krótszej i bardziej przejrzystej formie.


Czytelnia.BASNIE.pl z założenia ma służyć nie tylko czytelnikom (to nie periodyk), ale także kształcącym się autorom, którzy dzięki nieskrępowanym uwagą czytelników mogą szukać właściwego sobie kierunku, lub stylu mając otwartą możliwość nieograniczonego poprawiania i udoskonalania swojej opowieść.
Tak zresztą jak każda opowieści na przełomie wieków, niezmienny zostaje pierwotny szkielet fabularny zespolony na zawsze z tytułem od pierwszej publikacji.

A Poczytność tekstu! Lifean, ja na Twoim miejscu, wykorzystałbym do promowania swojego pisarstwa jak cholera, przemyśl. Już jest zapewne prawdą, że Twoje nazwisko szkolniaki wymieniane sobie przed lekcją, zapytując się czy to prawdziwy autor tej legendy (bądź jednym z nich, a co!).

Bez tchórzostwa, było A (publikacja), powiedz B (popracuj nad tym). 200 razy będziesz poprawiał jedną stronę, a czytał znacznie więcej. Wreszcie odkryjesz magiczną równowagę części składowych prozy i własnego stylu. Nie polecę niestety fachowych książek na temat, bo nawet nie wiem czy są.

A co do wcześniejszych, regulaminowo-konstrukcyjnych, akapitów dobrze prawie?
Avatar użytkownika
ubique
Administrator
 
Posty: 213
Dołączył(a): 11 lis 2007, o 19:32
Lokalizacja: Gdynia

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez lifaen » 29 lis 2009, o 11:51

ubique napisał(a):Lifaen, chyba przez specjalny wzgląd na Twoje zapędy do odbierania tego, co już dane, zapiszemy w tworzonym regulaminie


Zawsze do usług :D

A Poczytność tekstu! Lifean, ja na Twoim miejscu, wykorzystałbym do promowania swojego pisarstwa jak cholera, przemyśl. Już jest zapewne prawdą, że Twoje nazwisko szkolniaki wymieniane sobie przed lekcją, zapytując się czy to prawdziwy autor tej legendy (bądź jednym z nich, a co!).


Taaak. Tylko zauważ, że to była tylko jedna z wielu wprawek pisarskich (wysłana z 2 lata temu po prostu na konkurs w celu zweryfikowania wartości), których notabene mam na dysku multum. Gdyby publikowane były jedynie pod nickiem, to żaden problem, niech egzystuje sobie i zaśmieca Internet, żaden problem. Natomiast w przypadku, kiedy jest to już pod imieniem i nazwiskiem, to logiczne chyba, że "tfurca" chce, aby na jego "koncie" były jedynie jak najlepsze, reprezentatywne teksty ;)
To nie jest, jak to ująłeś "tchórzostwo", lecz duże wymagania wobec siebie.
Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.

Czas pogardy
Avatar użytkownika
lifaen
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 sie 2008, o 21:31

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez ubique » 29 lis 2009, o 14:55

Przypisując Imię i Nazwisko do publikacji autora właśnie z tego założenie w serwisie wychodziłem, że Internet dość już zaśmiecony, zasługuje też na zmobilizowaną twórczość, której mimo powszechnej otwartości Czytelnia mogłaby mu ofiarować.

Z każdym postem od Ciebie, Lifean, mam owoc, dzięki naszej wymianie zdań redaguje niemal jeden punkt regulaminu dziennie. Wcześniej nie myślałem, że skończę go w tym roku,a tu proszę, jest szansa. :)

Tym razem oczywiście chodzi o punkt, że "autor publikacji podpisuje się pełnym imieniem (Ewentualnie pseudonimem artystycznym, nie internetowym nickiem)"

Miej na uwadze, że wielu artystów jest nie zauważanych, inni są pamiętani z jednego dzieła, a każdy z nich pisał tomy i zbiory, brudno-pisarstwa nie pomnę ile mogło to być.
Na razie, jak podejrzewam - Twoja wielka szansa to legenda o lechitach.

Dużym wymaganiem jest podjąć próby sprostania czytelnikowi, chowanie treści do szuflady to tchórzostwo (może wstyd, ale tak autor zawsze zostanie grafomanem), albo dziecinadą (Nie podoba się, to zbieram, co moje i do widzenia). Chyba pisarz tworzy dla ludzi, dla siebie, to pamiętniki, lub notatki z lekcji bo pamięć licha, czyż nie?
Avatar użytkownika
ubique
Administrator
 
Posty: 213
Dołączył(a): 11 lis 2007, o 19:32
Lokalizacja: Gdynia

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez lifaen » 29 lis 2009, o 16:18

I bardzo się cieszę, że wspomagam nieświadomie tworzenie regulaminu. ;)

Miej na uwadze, że wielu artystów jest nie zauważanych, inni są pamiętani z jednego dzieła, a każdy z nich pisał tomy i zbiory, brudno-pisarstwa nie pomnę ile mogło to być.
Na razie, jak podejrzewam - Twoja wielka szansa to legenda o lechitach.


No tak już niestety jest. Ja podam jeden przykład, który moim zdaniem doskonale wyjaśnia, czemuż ja się tak teraz czepiam i o co mi w ogóle chodzi. Otóż bardzo często czytelnik wyrabia sobie opinię o autorze tylko na podstawie jednego tekstu. Posłużę się chociażby osobą Roberta M. Wegnera, który podbił mój literacki gust jednym opowiadaniem z pewnej antologii (podczas gdy o paru innych autorach i opowiadaniach z tejże książki już niemal zapomniałem); tylko i wyłącznie dlatego zakupiłem jego debiutancki zbiór, z czego jestem bardzo zadowolony. Do czego zmierzam?
W przypadku jakiejkolwiek publikacji pod imieniem i nazwiskiem trzeba dbać o to, aby dany tekst był maksymalnie dopieszczony (zwłaszcza w przypadku Internetu, kiedy wszystko można zmienić, bo wiadomo, że na papierze to już nie przejdzie) Trzeba dbać o to, by nazwisko ewentualnego autora kojarzyło się z jakimś dobrym opowiadaniem, niż z średnim, przeciętnym.

Może właśnie w tym tkwi szkopuł, że tak mało tekstów trafia do czytelni? Podczas kiedy na forach literackich jest nowych tekstów od groma. Może właśnie wszyscy dlatego wolą publikować anonimowo?

W każdym razie tekst "O Lechu..." moim zdaniem nie powinien egzystować na stronie w obecnej formie. Teraz, z perspektywy czasu nie jestem z niego zadowolony. I takie przekonanie mam już od bardzo dawna, aczkolwiek postanowiłem coś z tym zrobić dopiero, kiedy zobaczyłem, ile jest na niego wejść :D
Trzeba kreować przynajmniej na początku drogi pisarskiej jak najlepszy wizerunek. Taki już, niestety, jest ten biznes.
I nie myśl proszę, że to w wyniku krytyki, bo do tego każdy, kto pisze już więcej czasu, jest przyzwyczajony.

Chyba pisarz tworzy dla ludzi, dla siebie, to pamiętniki, lub notatki z lekcji bo pamięć licha, czyż nie?


Owszem, ale i zarazem trzeba szanować czytelnika i nie wciskać mu słabizny, że się tak wyrażę.
Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.

Czas pogardy
Avatar użytkownika
lifaen
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 sie 2008, o 21:31

Re: O Lechu, Czechu i Rusie - O smaku spaghetti z plasteliny

Postprzez ubique » 29 lis 2009, o 18:40

Twoje ostatnie, jest naszym wspólnym przekonaniem.
Avatar użytkownika
ubique
Administrator
 
Posty: 213
Dołączył(a): 11 lis 2007, o 19:32
Lokalizacja: Gdynia

Szlaczek na dole promiennie gore

Postwklejają sponsorzy nie bacząc na czas

Kwiatki użytkownika
Sponsorzy
Plotkarze
 

Powrót do Zaraz po...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron